Urodzony 28 września 1985 roku w Gdańsku. Poeta, prawnik, filozof i publicysta.

Jest doktorem nauk prawnych, wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim, a także adwokatem, działaczem na rzecz praw człowieka i kultury.

Autor tomów poezji: Przezpatrzenia (Gdańsk 2012, drugie wydanie 2014), Werblista (Wilno 2016) oraz Żmuty (Wilno 2021).

Nota biograficzna

Oslo przed nadejściem lata

Na obrazie Trygve Torkildsena
krajobraz bez przebiśniegów
krokusów
zielonych łąk
Monetowskich barw
promieni Słońca

klimat Północy
miasto nieostre nad wodą
niebo, które mogłoby być morzem
i morze, które mogłoby być niebem

malarski kadr Oslo przed nadejściem lata
i ostatnia wiosna przed Shoah

Planeta „W”.
Ekfraza do cyklu fotografii Valentyna Odnoviuna

Po przesłuchaniu
do krwi
patrzą
na moją Itakę w kosmosie czterech ścian

codzienne przezpatrzenia
nadzorują los
marzeń o galaktykach
podróżach
zmaganiach
i życiu jeszcze nieodkrytym

wrócę tam
gdzie wizjer więzienny nie sięga
nie przejdzie bez echa
historia planety wolności

opowie ją fotograf
któremu nie skrępują oczu

Odbicie w tafli jeziora

Widzę rodziców
dziadka i kuzynów
obozowisko wśród drzew
i chłopca zarzucającego
po raz pierwszy wędkę
którego ojciec wprowadza
w świat mężczyzn

Nie pamiętam szczegółów owych dni
lecz jeśli jest prawdą,
że odchodząc
staniemy nad taflą jeziora
pragnę, by była to znów
tamta woda na Kaszubach

W odbiciu my razem szczęśliwi
nieświadomi kresu

Po posthumanizmie

Ktoś po człowieku
utrzyma przy życiu
artefakty niewiadomego
pochodzenia i zastosowania

któreś ze stworzeń
między maszyną a rośliną
zachowa ideę kultury
tworzenia
pozostawiania niematerialnych śladów
pisania wierszy

po posthumanizmie
wrócą kiedyś do
Doliny Issy
świat będzie trwać
jak przedtem
z marzycielami
odkrywcami
zdobywcami
i poetami

jak jednak pojmą
solidarność
miłosierdzie
zbawienie
dążność estetyczną,
co zobaczą
przez cyfrowe okna?

Bursztyn z inkluzją

Wreszcie zasnąć
znowu zobaczyć
zielone jeziora
lasy
Bałtyk
i rzekę

tu bogowie
wciąż żywi
Jurata i Eglė
rządzą swoimi cząstkami

widzę białe kłębiące się fale
i przywłokę na brzegu
odchodzę w głąb lądu
słyszę syk węży
przed którymi drżę
gdybym tylko rozumiał ryciny
na kamieniach

chcę tu dłużej zostać
oczyścić się
wskoczyć do jeziora
Perkun tak odległy
mógłbym porwać Mildę,
ale się boję
koszmar to czy marzenie?

zapytam wiedzącej
pod postacią ryby
ile jeszcze łaski
Ragana milczy

budzę się
za klika kropel wody
oddaję moje śnienia
i klękam z wilnianami
przed Miłosierną Matką
tłumaczę, że moja wiara
to bursztyn z inkluzją sprzed wieków

Zbieracz ulicznych staroci

W Gdyni na Bema
znalazłem krzesło
i białą tablicę

solidne siedzisko
dużo powierzchni
ktoś kiedyś siadał
ktoś kiedyś pisał
ktoś wczoraj pozbył się
nadmiaru

siedzę na krześle
i kreślę litery
przedłużam życie
skończonych historii

kiedyś znowu wyrzucą
moje znaleziska
przeminie pamięć
o poecie
zbieraczu ulicznych staroci

Ostatnia strużka krwi

Zanim zamkniesz oczy
opowiesz więcej
tylko ciaśniej pętlę
proszę
i słowa sypią się z ust

werble
biją głośno
jak usprawiedliwienie
barbarzyńskiej
walki o słuszną sprawę
i prawa człowieka

Pod paznokciami
pozostało miejsce
dla prawdy
która wypłynie z ostatnią strużką krwi


guest

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

© 2025 Dom Sąsiedzki Piecki-Migowo
Polityka prywatności