Ostatnio na trojmiasto.pl pojawiły informacje na temat planów Miasta i INPRO dotyczących parku w Migowie i budowy zamiennika starego dworu.
Dziennikarz przedstawił argumentację przedstawicieli Miasta, dlaczego Miasto nie przejmie parku i nie udostępni go mieszkańcom (w skrócie):
- nie będziemy zajmować się prywatną własnością, bo nam się nie opłaca,
- nie ma możliwości zrobienia wejścia do parku z pominięciem terenów INPRO i innych prywatnych.
A teraz mój komentarz:
Jeszcze niedawno była mowa o tym, że Miasto przejmie park, a INPRO zabuduje teren sadu i na tym miał polegać kompromis między ochroniarzami zabytków i miłośników postępu.
Odkąd Miasto sprzedało park migowski z dworem spekulantowi Dargaczowi, tak z ogromnym wysiłkiem usiłowano wyprzeć się jakiejkolwiek urzędowej odpowiedzialności za zabytkowy park i dwór. Zrezygnowano z wyegzekwowania obowiązku przynajmniej zadbania o zabytek kupiony z ogromnym rabatem, właśnie z powodu zakupu zabytku.
Tylko opór przypadkowego społeczeństwa i Rady Miasta spowodował, że po zburzeniu dworu, park pozostał nadal w rejestrze zabytków. Z drugiej strony był też czynny opór przyrody: stare lipy, pomimo prób zatrucia, przeżyły, co chyba przysporzyło trochę zmartwień sprawcom.
A teraz sprawa tego wejścia do parku, które podobno jest niemożliwe do wykonania, bo podobno dookoła płotu są tylko tereny prywatne. Każdy, kto widział to ogrodzenie, ten wie, że to kompletna bzdura.
Zobaczymy, co się stanie…
Basia