Nareszcie mamy zimę ze stabilnym niewielkim mrozem i ładnym śniegiem.
Mróz trwał na tyle długo, by płytki Pistolet ładnie zamarzł, dobre dusze odgarnęły śnieg i po wielu latach przerwy spowodowanej warunkami atmosferycznymi, nareszcie znów lodowisko na Pistolecie jest czynne 24 godz na dobę i 7 dni w tygodniu.
Wstęp bezpłatny 🙂
***
Osoby zaniepokojone pocieszę, że woda w Pistolecie ma w porywach głębokość około pół metra, więc po dwóch tygodniach mrozu, nic groźnego ślizgającym się nie stanie. No, może za wyjątkiem guza przy upadku na lodzie, ale to jest zupełnie inna historia.




A co to takiego jest ten tytułowy „PISTOLET”, gdzie to jest i skąd taka nazwa???
Witam 🙂
Pistolet, to tradycyjna nazwa bajorka, które ciągle istnieje za budynkiem sądu rejonowego. Nazwa pochodziłą z tego, że miało rzeczywiście osobliwy kształt. Jego część, w tym „lufa” została zasypana w procesie „nadsypania” ulicy Piekarniczej odpadami z budowy ulicy Rakoczego, dzięki czemu powstało miejsce pod najpierw placówkę Urzędu Miejskiego, wtedy, Biuro Rozbudowy Miasta(!), a potem powstały dwa dodatkowe budynki. Podobno to zasypanie i uformowanie stromych skarp było wynikiem „samowoli” wykonawcy (mam nawet korespondencję na ten temat), ale chyba się nic nikomu z tego powodu nie stało. Skarp nie umocniono, więc się same umocniły – częściowo obsunęły, dalej zasypując bajorko, a potem skarpy zarosły krzaczorami – w końcu przyroda sobie zawsze jakoś poradzi, jeśli dać jej spokój.
Potem była debilna melioracja, która ukształtowała ze śmieci zmieszanych z błotem obecne obkołkowane skarpy zamiast piaszczystych mikrozatoczek, które były przedtem. Kiedyś tam gnieździły sie nawet łabędzie, ale wypłycające się bajorko i łomot z budów na Piekarniczej zniechęcił je do zakłądania gniazda. Od kilku lat bajorko nie tylko traci wode, głębokość i powierzchnię, ale nawet nazwę traci – z uporem maniaka jest nazywane „Stawem Piekarnicza”.
Kiedyś napiszę więcej.
Pozdrowienia 🙂
Basia