Dziennikarka, wydawczyni, studentka ostatniego roku psychologii.
Zwyciężczyni XXIII Konkursu Poetyckiego im. Jana Kulki, laureatka Nagrody Specjalnej w XVII Ogólnopolskim Konkursie Poezji Lirycznej im. Andrzeja Babaryki – „Świat niedopowiedziany”, a także zdobywczyni II nagrody w VI edycji Konkursu Poetyckiego „Wielorzecze” oraz w VIII – Konkursu Poetyckiego im. Aleksandra Klimiuka.
Jej wiersze były wyróżniane drukiem w pokonkursowych zbiorach i antologiach, a także publikowane na łamach m.in. „Strony Czynnej”, Magazynu „Zakład”, “Ypsilon”, czy Babińca Literackiego.
Pestki
to czego nie da się wypowiedzieć
zawisło w powietrzu
obok wisiał Jezus na krzyżu
ale nikt nie pytał
czy może mu jeszcze pomóc
złapaliśmy się za ręce
wytrącając sobie pistolety
olać modlitwy porządnych domów
strzelajmy do siebie
z procy na pestki
niech wygra ten kto zbierze ich więcej
całe stosy wiśniowych pestek
po naszej prawicy
sad jest po dziadku
zaoszczędzimy na nabojach
pierwsza lekcja anatomii
stare ręce zaskakująco sprawnie
zagłębiają się we wnętrzu kury
i kto by pomyślał
że ptak mieści w sobie
tyle czułości
i żołądek ma pomarszczony
pełen niestrawionego ziarna
i małe pęcherzyki
i cienkie trzewia
tę lekcję dziecięce oczy
zapamiętają dobrze na zawsze
znają już ptasie wnętrze
związek przyczynowo-skutkowy
i śmieszną grę w nieżycie
Dziecko
matka siedzi na podłodze
niemowlę w jej ramionach ssie pierś
i spogląda ufnie
w jej zmęczoną twarz
matka gładzi je po główce
kręci kółeczka palcem
po niesfornych kosmykach
zastanawia się, czy będą się układać
dziecko posapuje cichutko
prawie zasnęło, jest mu
bezpiecznie, ciepło
i błogo
matka już zdążyła
wymyślić mu przyszłość
znielubić synową i odchować wnuki
a mówili, że
chłopcy rodzą się na wojnę
Beton
dziś moja cierpliwość pękła
jak betonowa płyta pod domem
są w jej szczelinach nadzieje
rosną na zielono
takie ładne i zarazem niezłomne
kto chciałby żyć w takich warunkach
dorastać wśród skrawków betonu
– to tylko życie – mówi matka
podaje mleko w zielonym kubku
jak roślinę
jak nadzieję
– to na nic – myślę
wiem że we mnie
zbrodnia już się dokonała
hodowla
w miejscu gdzie się wychowałam
hodowano świnie
najszczęśliwsze były te
które mieszkały przy oknach
bo latem widziały niebo
popołudniami
ich krzyk towarzyszył nam w poniedziałki
i wtorki
w niedzielę przy obiedzie udawaliśmy
że są nieme
Zupa
w zasadzie to nie mam już imienia
mam za to zmielone resztki galaktyk
którymi doprawiam zupę
gotuję ją w dużym kociołku
na małym ogniu
tak mnie uczono
że musi pyrkać
wtedy jest dobrze i stabilnie
zupa pyrka na gazie
niemal mistycznie
czuję się jak alchemik gdy
dorzucam do niej
marchew na zdrowie
makaron na sytość
i zęby świętych na
wszelki wypadek
