urodził się w Wejherowie i znaczącą część życia spędził na Kaszubach jako mieszkaniec powiatu wejherowskiego. Bliska jest mu również wschodnia część Polski, z którą związał się na kilka lat, mieszkając i udzielając się zawodowo na Lubelszczyźnie. Jest absolwentem socjologii oraz pedagogiki, ukończył również podyplomowe studia z zakresu czterech specjalności pedagogicznych i nauczycielskich.
Jest nauczycielem oraz działaczem społecznym, skupiającym aktywność wokół zagadnień kultury w środowiskach lokalnych, jest również aktorem Regionalnego Teatru Dramatycznego w Luzinie, członkiem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego oraz stowarzyszenia „Ziemia Luzińska”. Pasjonują go także relacje i zależności społeczne, a także biznesowe.

Wrócił do pisania po dłuższej przerwie. Aktywnie tworzył w wieku młodzieńczym, a późniejszy okres posuchy trwał trzydzieści lat. Od trzech lat wskrzesza swoją twórczość, i jak sam mawia, jego oczekiwaniem jest, aby tworzona przezeń poezja trafiała „pod strzechy”. Czy mu się to uda, poddaje osądowi czytelników.
Jest członkiem Gdańskiego Klubu Poetów, bierze czynny udział w promowaniu „Poetyckiego Prania”, „Oliwskich Dni Poezji”, „Łącznika z Poezją” na wydziale ETI Politechniki Gdańskiej, w „Bursztynach Literatury”, „Połowinkach z ekfrazą” oraz wszelkich innych wydarzeniach organizowanych przez GKP. Jego utwory prezentowane są w czasie wspomnianych wyżej wydarzeń oraz zamieszczane w antologiach i czasopismach.
***
Jakże cię stworzyć
byś sięgnął serc i sumień ludzkich
Jakimi pokierować drogami
byś z przekazu nic nie uronił
a cel osiągnął
Jesteś tylko wierszem
formą ukrytą w przepastnej torbie listonosza
u wszystkich nie zagościsz
nie wszyscy cię odbiorą
Okruchy mojego świata
wkładam w głębię liter
niech innym niosą
dobroć
radość
nadzieję
***
Zacząłem dzisiaj debatę z cieniem
wschodem słonecznych początków stworzonym
odezwał się do mnie z cichym westchnieniem
pomysłem rozmowy raczej zniesmaczony
Niełatwo mu było wspomnień ciągliwość
przełożyć na język dyskusji owej
katalog wszystkiego co się zdarzyło
przedstawić w trakcie debaty barowej
Ale opowiedział jak rozdarłem ciszę
haustem powietrza pierwszego strwożony
że od tamtej chwili mi towarzyszy
że wciąż jest w pobliżu zawsze skupiony
I wypłynęła tych wspomnień rzeka
tocząc się wartko ciemnym korytem
on mówił o tym jak długo czekał
bym się rozprawił z kolejnym mitem
Gdy go spytałem co mógłbym zmienić
w tym co minęło z błyśnięciem zorzy
powiedział tylko że trzeba cenić
wartość wszystkiego co życie tworzy
***
Świat pełen kapeluszy
męskich damskich babcinych
i tych najmniejszych pacholęcych
uszytych z okruchów matczynej miłości
Niektórzy nosząc je
odrywają się od trosk
inni owładnięci nadmiarem dostojeństwa
widzą tylko pół świata
Dużo złego dzieje się w świecie
zbyt ciasnych kapeluszy
ale duże ronda nie pozwalają nam tego zobaczyć
Czasem słychać płacz dziecka
któremu zimny wiatr zrywa czapeczkę
Przyszyj dwie aksamitki
które już nigdy więcej nie pozwolą mu jej zabrać
Każdy może czynić dobro
***
Dniu który się kończysz
i na płaszczu ciemności składasz skołataną głowę
daj odpocznienie
Nocy która nakazem odwiecznym
nadchodzisz ubitą drogą
zabierz zmęczenie
Smutku będący ciężarem
dla budzących się promieni słońca
daj się ułaskawić
Nadziejo która w owocu zgody się rodzisz
daj namaszczenie
pozwól pragnącym trwać
Narodziny
Wiersz zakwitł na dnie duszy
cóż więcej mi potrzeba
przeszkody wszelkie skruszy
uchyli łaski nieba
Wiersz przyszedł niepytany
a może chce zaistnieć
i wpleść się w moje plany
nim zacznie znów bezsilnieć
Wiersz ze zmarszczonym czołem
wiersz z poetycką troską
nie pyta skąd go wziąłem
snuje się smużką wąską
Nadzieja
ogłuszony pędem życia
tracę umiejętność uwrażliwiania minut
czas w którym potrafiłem uronić łzę nad
konającym dniem
umościł się w przeszłości
coraz więcej tego co było
coraz mniej tego co będzie
a może warto spróbować
choć z sekundami
***
idzie wolnym jeszcze krokiem
daje szczególny rodzaj intymności budzącym się porankom
wiośni duchem
lada dzień nadejdzie
da nadzieję na lepszy świat
bez waśni bez wojen
da nadzieję że w domu też będzie dobrze
Wielkanoc w historii ludzkości wiele razy przynosiła
grzechów odpuszczenie
jest tuż tuż
prawie sięga twych okien