jest związana z Trójmiastem od 2002 r. Jej wiersze prezentowane były na Poetyckim Praniu w czasie Oliwskich dni Poezji. Dotychczas została wyróżniona w konkursie poetyckim „Strachy są Wszędzie” (2025 r) oraz w Majowym Konkursie Poetyckim „Podziel się wierszem” im. Piotra Szczepańskiego (2026 r). Bierze czynny udział w wydarzeniach literackich naszego miasta. Należy do Gdańskiego Klubu Poetów.

Geneza przypadku

urodził się
jak wszyscy
pod słońcem

następnie
został otoczony ciemności
wszechobecną
nie było w niej widać żadnych podmiotów
tylko przedmioty


ziemia kręcąc piruety
wyciągnęła go
z nicości
siłą odśrodkową
został tylko kamień węgielny
w jego splocie słonecznym –
czarna dziura


nic nie wychyla się
poza jej horyzont


Kto pęknie pierwszy

chcę żeby to ze mnie odpadło
po kawałku
jak popękana skorupa
zaschniętej lawy
persona non grata
krzywe zwierciadło
zniekształcone ja
przytłaczające
duszące
żywy trup

tup tup
trach trach

w uścisku śmiertelnym
ja versus ja


Moment prawdy

pewnych rzeczy
nie da się odzobaczyć

chociaż wszystko wróciło
a miejsce
stół
ty
powietrze mleczne i gęste

anomalia momentalna
gdy mgły opadły na chwilę

zobaczyłam
przepaść
i mnie
tańczącą na linie


Obco

czuję się tu obco

jak ryba w wannie
maki w wazonie
albo drzewo postawione w poziomie

mówią
pasujesz tu idealnie
obraz natury
martwej
przybity
na ścianie


Odporność

kiedy przykładasz mi
lufę
ze słów do skroni
modlę się
by mój mózg się przed nimi obronił
modlę się
by serce nie nadało znaczenia słowom
jak do niego dotrą układem krążenia

błagam swój układ odpornościowy
by uruchomił system antywirusowy
byś nigdy więcej nie skaziła mnie
swoim zdaniem:
brudna
żadna
marna

żebym znowu nie przyjęła
twojego o sobie myślenia
że nie zasłużyłam na miłość
że nie jestem warta

istnienia


Refleksja

znowu do mnie przyszła
refleksja

wiem jak to dalej się potoczy
nic już mnie nie uchroni
nawet zaciśnięte powiekami oczy będą patrzeć

sypie się stary konstrukt
misternie układany
jak domino padają
królowie, asy, damy
piki i trefle
pałace nietrwałe

konstrukt już nieobecny
na zgliszczach buduję
kolejną koncepcję

z betonu
ze stali
chyba

znowu przyszła


Szczur

kiedy dotknie cię światło

choćby muśnie
nawet przez ułamek
milisekundy

zobaczysz mrok
po obu stronach framugi
poczujesz
że najbledsze jego odcienie
są mirażem normy

kiedy dotknie cię światło
z czyichś źrenic
nawet miareczkowane kroplami
poczujesz prąd
ku życiu
na odwrót
od czegoś czym byłeś

żadna siła zwrotna
tego nie powstrzyma
zdeterminowany jak szczur
będziesz płynąć pod prąd
do jego ciepła

na powrót
do domu


Zmęczona

jestem zmęczona
moje wątłe ramiona opadły
jak witki
moje kruche nadgarstki
gruchoczą
po walce z własną słabością
z własną niemocą
opadam
jak muł w czystej wodzie
boso
na suchej ziemi niczyjej
łykam resztki powietrza
zanieczyszczonego tlenem
czy czegoś dokonałam?
czy coś zmienię?
czy tylko roztrwoniłam
ducha i jestem pusta w środku
wydmuszka
wlokąca miecz za ciężki
po bitwie
bez końca


guest

1 Komentarz
Ewa

Cudne, mocne, rodzące refleksje, dla mnie doskonała wypowiedź poetycka

© 2025 Dom Sąsiedzki Piecki-Migowo
Polityka prywatności