Pochodzi z Czerska małego miasteczka w Borach Tucholskich.

W Gdańsku mieszka od 1970 roku. Tu znalazła swoje miejsce na ziemi.

Kiedyś mieszkanka gdańskiej Moreny, dziś Zakoniczyna. Bankowiec. Ostatnie 13 lat przed emeryturą przepracowała w jednym z gdańskich banków.

Babcia siedmiorga wnucząt, które często bywają inspiracją do pisania bajek.

A kiedy

A kiedy już nie będzie nas
bo kiedyś tak się stanie,
zatańczmy jeszcze póki czas
ten nasz ostatni taniec.

Niechaj orkiestra tango gra
i świeci jasno słońce,
niech miłość jeszcze sprawi nam
jesienny życia koncert.

Póki na niebie gwiazdy lśnią
a w szklance białe wino,
niechaj nam ścieżki wskaże czas
nim myśli w głowie zginą.

Łzy

kiedy noc szyby
zabarwi granatem
kiedy zamknie powieki
ostatnia chwila dnia

naciąga kołdrę
na posiwiałą głowę
i w samotności łka

sen słysząc łkanie
bierze ja w ramiona
i tuląc delikatnie
demony przegania

a potem ranek puka
do drzwi jak przyjaciel
i siły znów daruje
na nowe wyzwania

Minus 15

w nocy
śnieg znów zasypał
starannie odśnieżone ścieżki

z białych zasp
jak połamane zęby
wystawały sztachety
spróchniałych płotów

w sadzie
mróz ściskał lubieżnie
pnie drzew
pozbawiając je tchu

szare smugi dymu
z kominów
wskazywały kierunek tym
co nie przetrwali

tylko psu|
z racji całorocznych zasług
pozwolono zanocować
w sieni

Prognoza

od wczoraj
zanosiło się na burzę
marsowe miny
nie wróżyły nic dobrego

ulubiony talerz
roztrzaskał się na tysiące kawałków
raniących boleśniej niż słowa

krążyły zagubione
odbijając się milczeniem
od świeżo upranych firanek

słony deszcz łez
na chwilę oczyścił atmosferę

włączyła radio
prognozy nadal nie były
optymistyczne

Rutyna

codziennie
wyprowadza na spacer
swoją samotność

te same ścieżki
mokra od rosy ławka

czasami
spuszcza ją ze smyczy

łudzi się
że odejdzie

ale ona zawsze powraca

wierna
jak najwierniejszy pies

Wena

wena nie lubi
gwaru wrzasku
nie lubi tłumów
rozgadanych
woli w fotelu siąść
o brzasku
smakować słowa
jak banany

lubi czasami
przymknąć oczy
zanurzyć się
w bezkresie ciszy
lubi ci szeptać
coś do ucha
wiedząc że w ciszy
ją usłyszysz

czasami cię
opuścić może
lecz zawsze wraca
gdyś stęskniony
z nowym pomysłem
nowym rymem
i nowym wierszem
ulubionym

Zima

mróz przenika przez skórę
aż do szpiku kości

stara kurtka
wiatrem podszyta

na nogach buty
zdarte całkiem ze starości

i wiatr
co o zdrowie nie pyta

koc znaleziony w pustostanie
namiastka domu

i on samotny we wszechświecie
niepotrzebny nikomu

CV

wieczorna cisza
skutecznie skrywała się
za zasłoną nocy

ciemności otulały świat
puchatą pierzyną chmur

wraz z pierwszym pianiem kogutów
budził się kolejny dzień

wróble za oknem
dawały swój poranny koncert
a brzęczenie much za firanką
skutecznie przeganiało sen

odgłosy bosych stóp
na zimnej podłodze
i zapach mleka podgrzewanego
na kuchennej płycie
wpisywały się na zawsze
w życiorys
mojego dzieciństwa


guest

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

© 2025 Dom Sąsiedzki Piecki-Migowo
Polityka prywatności